46 443 km i… cztery kontynenty. Podróżnik Paweł Głowienka, który postanowił przemierzyć świat motocyklem właśnie wrócił ze swojej wyprawy. W Olsztynie witała go rodzina oraz przyjaciele.

Paweł Głowienka, już kiedy był małym chłopcem, marzył o motocyklu. Kiedy to marzenie udało się spełnić nawet nie przypuszczał, że kiedyś wyruszy w tak długą, trudną zaskakującą, ale i piękną podróż. Od rozpoczęcia wyprawy do jej zakończenia minęło 2,5 roku.

Na pewnym etapie wyprawy, w Senegalu, przydarzył mu się wypadek. Pan Paweł połamał się, a to spowodowało półroczną przerwę w podróży: — Po wypadku żyłem w muzułmańskiej wspólnocie w Senegalu. Jadłem z jednej miski i spałem w jednym łóżku z Czeczenem — mówi Paweł Głowienka, podróżnik.

Pan Paweł spał w namiocie albo wybierał tanie noclegi. Poznawał świat, ludzi, a to dawało mu energię. Na drodze pomagały też wspomnienia... najpiękniejszych chwil: — Na granicy rosyjskiej z Mongolią spotkałem jeźdźca, takiego stepowego, na koniu. Była to dla mnie esencja wolności.

Powrót do rzeczywistości, jak mówi podróżnik, nie jest łatwy, ale pierwsze kroki już zrobił. Na przykład znalazł pracę. Kolejnych pomysłów mu jednak nie brakuje.