Nagły powrót zimy pokrzyżował szyki rolnikom. Część z nich boi się o swoje plony, część nie skończyła prac na polach i nie może złożyć wniosku o dopłaty bezpośrednie na 2017 rok. O problemach rozmawiali dziś (15.05) przedstawiciele Rad Powiatowych Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej.

Śnieg w maju zaskoczył wszystkich, a rolnikom przysporzył kłopotów. Przedstawiciele samorządu rolniczego przyznają, że niepokój o uprawy był duży. Na Warmii i Mazurach przymrozki to zagrożenie przede wszystkim dla rzepaku.

Nie wszyscy rolnicy się ubezpieczyli jeśli chodzi o przymrozki, ponieważ program ubezpieczeń, który miał wejść w życie 1 kwietnia, wszedł dopiero 15 kwietnia — mówi Jerzy Brzozowski, przewodniczący Rady Powiatowej Izby Rolniczej w Działdowie.

Nadzieję na upowszechnienie ubezpieczeń daje zwiększenie dopłat z budżetu państwa do rolniczych polis. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi przeznaczy na nie w tym roku ponad 900 mln złotych.

Mokra i chłodna wiosna spowodowała, że część rolników nie złożyła deklaracji w sprawie dopłat bezpośrednich za 2017 rok, dlatego w tym roku termin składania wniosków został wydłużony do 31 maja. Część rolników wciąż czeka jednak na pieniądze z dopłat za rok ubiegły.

Jest jakiś problem z systemem, który właściwie nie działa, a miał działać od września 2015 roku. Do tej pory to jakoś kuleje, ale słyszę w terenie głosy od rolników ze tych dopłat nie ma — mówi Robert Nowacki, przewodniczący Rady Powiatowej Izby Rolniczej w Węgorzewie.

Resort rolnictwa uspokaja. Wszystkie płatności mają znaleźć się na kontach rolników zgodnie z terminem, czyli do końca czerwca.