Szczypiorniści Warmii Traveland wciąż wychodzą na parkiet i dają z siebie wszystko w starciach z kolejnymi przeciwnikami. Tym razem olsztynianie pokonali sąsiadującą w tabeli Pierwszej Ligi Nielbę Wągrowiec 34:29 (18:15) i zrewanżowali się za porażkę z pierwszej rundy.

Po bardzo zaciętym początku, gospodarzom udało się złapać właściwy rytm i odskoczyć na kilka bramek. Do przerwy olsztynianie prowadzili 18:15 i wydawało się, że mają spotkanie pod kontrolą. Na parkiecie coraz lepiej radził sobie Mateusz Kopyciński, wracający do zdrowia po kilkumiesięcznej przerwie.

W drugiej połowie szczypiorniści Nielby zagrali skuteczniej. Na 15 minut przed końcem przyjezdni przegrywali już tylko 24:25, ale olsztynianie nie stracili głowy i nie pozwolili na doprowadzenie do remisu.

Nie do zatrzymania był Marcin Malewski, autor 13 trafień: — Cały mecz był szarpany, ciężko było wypracować sobie większą przewagę niż trzy, cztery bramki. Wągrowiec cały czas deptał nam po piętach, do samego końca, w końcówce odskoczyliśmy.

W kolejnym spotkaniu olsztynianie zmierzą się w Wieluniu z miejscowym MKS-em.