Ptasia grypa ciągle groźna. Mimo, że sytuacja na wiosnę powinna się poprawić, wciąż w całym kraju obowiązuje nakaz przetrzymywania drobiu w odosobnieniu. O zagrożeniu mówił w poniedziałek 20 marca w Olsztynie główny lekarz weterynarii.

Wciąż obowiązuje rozporządzenie ministra rolnictwa i rozwoju wsi z grudnia ubiegłego roku, który nakazuje przetrzymywać drób tak, by nie miał kontaktu z dzikim ptactwem. Do tej pory na Warmii i Mazurach wykryto dwa ogniska ptasiej grypy. Oba wygaszono.

Wirus może pojawić się w dużej fermie, jak i w małym gospodarstwie przyzagrodowym. Jest śmiertelnym zagrożeniem dla drobiu i eksportu do krajów pozaunijnych. Z powodu ptasiej grypy polski drób nie trafia między innymi do Chin, RPA, Tajwanu i Japonii.

Jest powód do zmartwień, bo Polska to największy producent drobiu w Europie. Eksportujemy przeszło milion ton. Tam gdzie pojawia się ognisko ptasiej grypy, dany rejon jest wyłączany z eksportu — mówi Jan Heichel, prezes Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej w Olsztynie.

Pomóc opanować ptasią grypę może rygorystyczne przestrzeganie zasad bioasekuracji przez hodowców. Według przepisów Światowej Organizacji Zdrowia Zwierząt kraj powinien otworzyć rynek po trzech miesiącach od likwidacji ostatniego ogniska.

Sytuacja znacznie się poprawiła. Jest już wiosna, warunki pogodowe są coraz lepsze, podnosi się temperatura. Ostatni przypadek był notowany w zeszłym tygodniu w środę, także mamy nadzieję, że ta sytuacja będzie poza nami — mówi Paweł Niemczuk, główny lekarz weterynarii.

Ptasia grypa to nie jedyne zmartwienie rolników. Hodowców trzody wciąż niepokoi wirus afrykańskiego pomoru świń.

W związku z tym, że jest ASF w kraju, to jest embargo na Polskę nałożone między innymi przez Rosję. Mamy również utrudnienia, które wiąże się ze sprzedażą mięsa przez zakłady mięsne — mówi Jerzy Salitra, rolnik z gminy Braniewo.

Z powodu ptasiej grypy w Polsce wybito i zutylizowano już ponad milion sztuk drobiu.