Dzika zwierzyna to coraz większy problem i to dosłownie. Poza sarnami i dzikami, jako sprawców szkód, rolnicy i leśnicy coraz częściej wskazują łosie. Właśnie o tym dyskutowano na Walnym Zgromadzeniu Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej.

Pierwszy raz od rozpoczęcia wieloletnich łowieckich planów hodowlanych zauważalny jest spadek liczebności populacji jelenia. Przybywa za to łosi. Tymczasem eksperci oceniają, że łoś może wyrządzić przynajmniej trzy razy więcej szkód niż jeleń, który lubi się przemieszczać w poszukiwaniu pokarmu.

Łoś jak już przywiąże się do jednego miejsca to trudno mu się z nim rozstać. Od wiosny do jesieni wybiera tereny podmokłe, zimą położone wyżej sosny i świerki. Kilkanaście lat temu takie szkody w lasach były znikome. Dziś stanowią 16 procent wszystkich szkód. Łoś nie gardzi też tym, co rośnie na polach, jak chociażby rzepaki. To jest główny problem, jeżeli chodzi o szkody wyrządzane przez te zwierzęta.

W dodatku przybywa łosi, które są chronione od 17 lat. Szacuje się, że w Polsce żyje ich teraz ponad 20 tysięcy. Tylko na terenie Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie jest ich około 3 tysięcy. Jeszcze więcej w zarządzie białostockiej dyrekcji, która zasięgiem obejmuje Mazury.

W ostatnich dziesięciu latach kwota odszkodowań wypłaconych przez Skarb Państwa za szkody wyrządzone przez łosie wzrosła sześciokrotnie. 6 lat temu na Warmii i Mazurach było to w sumie niespełna 6 tysięcy złotych. Dwa lata temu już prawie 350 tysięcy złotych. Wtedy też po raz pierwszy były to odszkodowania za szkody wyrządzone na polach. Stąd też temat łosi pojawił się na Walnym Zgromadzeniu Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej.

W niektórych rejonach posianie np. rzepaku to jak zaproszenie dzikiej zwierzyny, której jest coraz więcej. Ponieważ kończą się dziesięcioletnie dzierżawy obwodów łowieckich i plany odstrzałów, przy ustalaniu nowych, rolnicy chcą by ich głosy były tak samo słyszalne jak głosy ekologów.

Walne Zgromadzenie Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej przyjęło w tej sprawie dwa stanowiska. Jedno to apel o przywrócenie stanu populacji dzikiej zwierzyny do takiego, który pozwoli zminimalizować szkody w uprawach rolnych i leśnych. Drugie to wniosek do posłów i rządu o niezwłoczne wprowadzenie takiego prawa