Wciąż nie widać końca trwającego od 3 tygodni sejmowego sporu pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością a partiami opozycyjnymi, który dotyczy budżetu państwa na 2017 rok. Obrady Sejmu miały się rozpocząć najpierw o 11:00, później o 14:00, a wreszcie o 18:30. Na razie wiadomo tylko, ze Senat przyjął ustawę budżetową i że to nie skończy sporu.

Według Prawa i Sprawiedliwości, zaplanowane na dziś obrady miały rozpocząć 34. posiedzenie Sejmu. Według opozycji - 33. Za tą z pozoru błahą różnicą kryje się fundamentalny spór, który od połowy grudnia toczy polską scenę polityczną: czy marszałek Sejmu, zgodnie z prawem, zakończył grudniowe obrady.

Wówczas część posłów opozycji zablokowała mównicę sejmową. W reakcji na to, marszałek ogłosił przerwę w obradach, a później zadecydował o kontynuowaniu ich w innej sali. Tam, posłowie PiS oraz dwoje członków Ruchu Kukiz’15, przegłosowali dwie ustawy, w tym budżet państwa na obecny rok, po czym marszałek Sejmu zamknął posiedzenie.

Opozycja twierdzi, że przeniesienie obrad odbyło się z naruszeniem prawa oraz, że utrudniano jej dostęp do sali i udział w debacie budżetowej. Że w efekcie budżet nie został prawidłowo uchwalony, a posiedzenie nie zostało zgodnie z prawem zakończone. W proteście przeciw działaniom partii rządzącej, opozycyjni parlamentarzyści okupowali salę posiedzeń Sejmu.

Opozycja jest rozbita i zupełnie sfrustrowana, dlatego będą liczyć na to, że wygrają coś radykalizmem. Myślę, że to błędna taktyka, ponieważ Polacy naprawdę nienawidzą awanturnictwa, nie znoszą takiego klasycznego warcholstwa — mówi Łukasz Adamski, publicysta „wSieci”.

Jeszcze przed obecnym posiedzeniem, „Dziennik Gazeta Prawna” zlecił sondaż, badający opinię Polaków o wydarzeniach w Sejmie. Wynika z niego, że 20 proc. pytanych pochwala blokadę mównicy przez opozycję, prawie połowa jest jej przeciwna, a 30 proc. nie ma w tej sprawie zdania. Warto dodać, że 28 proc. pytanych o konflikt... w ogóle o nim nie słyszało.

Sondaże pokazują to od wielu lat. To grupa ludzi, którzy nie są tym zainteresowani, unikają programów informacyjnych, polityka w ogóle ich nie bawi i mają do niej, mówiąc najoględniej, stosunek negatywny — tłumaczy dr Wojciech Szalkiewicz, specjalista ds. marketingu politycznego.

W sondażu na pytanie: „kto zwyciężył w sporze o uchwalenie budżetu?”, niemal połowa pytanych odpowiedziała, że „nikt”. Prawie 30 proc. uznało, że każda ze stron konfliktu przegrała.