W Różanach na Żuławach Elbląskich czas niemal się zatrzymał. Zachowała się tam pompa parowa, która powstała na początku XX wieku. Gdyby nie system odwadniania, na Żuławach nie można byłoby w ogóle mieszkać. Ludzie osuszają ten teren od setek lat.

W Różanach można podziwiać jedyną przepompownię, która przetrwała próbę czasu w tak dobrym stanie. W kilku innych miejscach pozostały jedynie kominy. Tu ocalało niemal kompletne oryginalne wyposażenie. Są tu urządzenia pochodzące z fabryk wielkich elbląskich przemysłowców - Schichaua i Komnicka.

Wszystko wygląda tak, jakby dawny pompiarz wyszedł na chwilę z budynku przepompowni, zamknął drzwi i poszedł do domu — mówi Leszek Marcinkowski, PTTK w Elblągu.

Podobnych urządzeń na przełomie XIX i XX w. na całych Żuławach było około czterdziestu. W przeszłości to wiatraki, a później właśnie pompy parowe odwadniały Żuławy. Odprowadzanie nadmiaru wody, stabilizacja poziomu wód gruntowych jest tu niezbędna. Obszar ten to prawie 17 tys. km2 depresji.

Gdyby nie te pompownie, to cały teren byłby trwale zalany wodą lub podtopiony i nie byłoby możliwości zamieszkiwania czy gospodarczego wykorzystania – zauważa Józef Osesek, Żuławski Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Elblągu.

Z czasem pompę parową wspomagała elektryczna, a w latach 70. ubiegłego wieku zastąpiła ją zupełnie nowa. Wyłączona z użytku stała się celem złodziei i wandali. Żuławski Zarząd Melioracji i Urządzeń wodnych wzmocnił zabezpieczenia budynku. W planach jest też remont, głównie komina. Miłośnik Żuław Leszek Marcinkowski, nazywany kustoszem tego budynku, szuka sposobu na uruchomienie urządzeń, oczywiście tylko do celów pokazowych.